Moja historia

… Napisała Erika B., Słowacja

Dzień dobry panie Gašperák,

 

30.8.2012 o godz. 11 byłam u Pana.
Chcę opowiedzieć Panu o moim aktualnym stanie zdrowia – ból pleców zniknął.
Dzięki Bogu nie miałam do teraz żadnych negatywnych reakcji.
Wieczorem, mniej więcej o 22 położę się, a rano wstanę radosna jak skowronek, wypoczęta i świeża, bez jakichkolwiek bóli.
W czwartek wieczorem odwróciłam sobie materac na twardą stronę, zobaczymy jak będzie to wyglądało w nocy. Obudziłam się po raz pierwszy o 5 rano, byłam w toalecie, położyłam się jeszcze na chwilę i wstałam o wpół do dziewiątej! Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak długo spałam.
Dzisiaj wstałam o 6:15, normalnie.

Nie pomyślałam i nie zapytałam się Pana, jak mam ćwiczyć, aby zachować ten stan zdrowia jak najdłużej. Ma Pan jakieś rady, które bym mogła zastosować?
Jest mi przykro, że mój mąż nie chce się poddać terapii, bo mówi mi codziennie, że bolą go plecy. Ale nie mogę go zmuszać, musi tego chcieć sam.

Panie Gašperák, pięknie Panu dziękuję za pomoc, którą od Pana otrzymałam. Dziękuję również pańskiej Aničce, oboje stworzyliście spokojną atmosferę, pełną zrozumienia i można było odczuć, że chcecie pomóc.

08.09 wraca z Chorwacji moja znajoma na wózku, opowiem jej o moich doświadczeniach, ale decyzję o odwiedzeniu Pana pozostawię oczywiście jej.

Również dziewczynie syna powiedziałam, że powinna iść ze mną, przynajmniej wysłuchać diagnozy. No nasza Anička się boi, ponieważ czytała w gazecie, że jakiś miejski uzdrowiciel tak skrzywdził młodą dziewczynę, że wylądowała na wózku. Nasza Anička ćwiczy każdego wieczora, ale plecy ją bolą i ma wykrzywiony cały bok. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka.

Panie Gašperák, pan zaczyna znak Wodnika, a ja go kończę.

Na pewno jeszcze się spotkamy osobiście, ponieważ chcę Pana odwiedzać przynajmniej raz do roku – profilaktycznie.
Życzę Panu dobrego zdrowia, błogosławionych rąk, szczęścia i radości z każdego dnia.

…………..Erika.

» «

… Napisała Janka S., Słowacja

do swojej przyjaciółki, / która przesłała nam jej e-mail za jej zgodą /

 

Cześć Jitko,

 

Dziękuję Ci pięknie za to, że mnie zainspirowałaś, abym się wybrała do kręgarza.
Mimo tego, że słyszałam to słowo i ogólnie je znałam, to nawet przy tym, że całkiem interesuję swoim zdrowiem, to w żaden sposób nie weszło do mojego życia. No ale przyszło teraz – w odpowiednim momencie 🙂

Od dawna, w jakiś sposób wyobrażałam sobie, że chciałabym „rozebrać” moje kości i
z powrotem je poskładać, w odpowiednim porządku.

Tak to właśnie działa. Przejdzie przez całe Twoje ciało i odkryje wiele, wiele 🙂 nierówności.
Ale to pewne, że odkryje :). To jest pierwsza faza. Potem następuje kolejna faza – nastawianie nierówności.

Nawet się nie spodziewałam, że mam ich w swoim ciele tyle. Ale to nie szkodzi – teraz się czuję wspaniale, cudownie, mogłabym fruwać, mogę się ruszać, odwracać, schylać w każdą stronę – szyją, nogami, rękoma, tułowiem.

Jest to zupełnie inne uczucie, niż to, które było kilka godzin temu. Przedtem było tak, jakbym była pospinana i połatana jakimiś szpilkami, spinaczami, tu kawałek ściągnięty, tam kawałek ściągnięty, wykonasz jeden ruch, pociągnie to tu, to tam… i tak w kółko, czy śpisz, wstajesz, pracujesz, czy nie pracujesz…

Więc tyle moich odczuć. Już na podstawie tego, co jest do tej pory – parę godzin – poleciłabym pójście do pana Gašperáka – ale jest to indywidualna sprawa każdego.
Ludzie muszą być przygotowani na to, że chcą dla siebie coś zrobić i tak do tego podchodzić.
I jeszcze coś – bardzo miłe, uważne, pokorne i poważne podejście od zamówienia do wyjścia od nich. Wow!

Życzę Ci Jitko pięknego dnia – nie tylko tego dzisiejszego.
Zobaczymy się. Pa!
…………..Janka

» «

… Napisała Anička S., Słowacja

Drodzy przyjaciele,
pozwólcie mi podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z kręgarzem, panem Zdeňkiem Gašperákiem.

Pięć lat temu, kiedy osiągnęłam wiek 45 lat, przeszłam 3 ciężkie operacje brzucha i czekała mnie czwarta. Całe trzy lata po operacjach zbierałam się do kupy, jednak problemów ze zdrowiem jakoś przybywało. Zażywałam coraz więcej leków, ale moje bóle nie ustępowały.
Nie słuchały mnie nogi, stawy, krzyże, ramiona i czułam się po prostu jak 80-letnia staruszka, a w całym ciele czułam okrutny, łamiący ból.

Październiku 2012 dostałam się do pana Zdeňka i powiem Wam, moi mili, było warto.
Pan Zdenko jest bardzo miłym, dobroczynnym i poważnym panem. Emanuje od niego spokojem, pewnością i czymś bardzo przyjemnym i sympatycznym.
Po przebadaniu i nastawieniu całego ciała, czułam się jak nowo narodzona. Wszystkie bóle zniknęły, a ja stałam się nowym człowiekiem.

Mnie faktycznie nic już nie bolało, nie strzykało, łatwo mi się chodziło, a co najważniejsze, jakoś zapomniałam o wszystkich lekach, których od tej pory w ogóle nie potrzebowałam.
Jest to fantastyczne uczucie, którego życzę każdemu.

Jestem bardzo wdzięczna, że miałam ten zaszczyt bycia leczoną przez pana Zdeňka, który zasłużył na wielki szacunek i pochwałę.
Po trzech terapiach u pana Gašperáka, wykonałam badania CT i wszystkie wyniki były negatywne, co pocieszyło mnie jeszcze bardziej – w tym wypadku ta 4 operacja nie została przeprowadzona.
.
Udział w moim powrocie do zdrowia ma również pani Anička – przyjemna i sympatyczna asystentka pana Zdenka, która pokazała mi jak mam prawidłowo ćwiczyć. Robię to do dnia dzisiejszego i bardzo mi to służy.
Czuję się zupełnie inaczej, po prostu dobrze…

Podobne doświadczenia z leczeniem u pana Zdenka ma również cała nasza rodzina.
Pozwolę sobie wspomnieć również o przypadku mojej 26 letniej córki Petry, która wcześniej miała przez 8 lat straszne problemy z rwą kulszową.
Stosowała różne terapie, które działały jedynie przez krótki okres, po którym ból wracał jeszcze intensywniejszy. Na pierwszą wizytę prawie nie dotarliśmy do pana Zdeňka, ponieważ z powodu bólu nie potrafiła chodzić.
Zaraz po terapii u pana Zdeňka, Petra przyszła do mnie z uśmiechem na twarzy, szczęśliwa, ze łzami w oczach i powiedziała: Mamo, przecież ja mogę tańczyć. To było cudowne…

Także moi mili przyjaciele, bardzo szanuję i cenię sobie pomoc pana Zdeňka i gorąco go polecam również Wam.

…………..Z wyrazami szacunku, Anička .

» «

Napisał Tomaš Š., Słowacja

Pozdrawiam wszystkich

 

Nazywam się Tomáš. Od 10 roku życia aktywnie grałem w koszykówkę. W wieku lat 16 przyszedł ból i szok. Problem trwał 4 i pół roku. Aż nadszedł ten dzień (31.12.2013), którego nigdy nie zapomnę. Koleżanka mamy poleciła mi kręgarza. Z pomocą Zdeňka i Anički udało mi się ponownie w pełni cieszyć życiem.
Problem był długoterminowy – stał się wręcz moim towarzyszem. Szybki wzrost, niewspółmierny nadmierny fizyczny ciężar i niemal w ogóle nie wspomagane centrum ciała, zebrały swoje żniwo. Rezultat? Przemieszczona miednica, odchylone biodro, palący ból w obszarze krzyżowo-biodrowym. Wolę nie kontynuować.
Potrzebowałem nowego początku, naprawy, impulsu. Byłem w szoku. Zaraz po pierwszej terapii czułem się o 1000% lepiej, a po 2 tygodniach, po drugiej terapii, było po prostu wspaniale. Mięśnie się rozluźniły. Po długiej przerwie znów uśmiechałem się z ochotą. Nabrałem sił witalnych, naładowałem baterie, ale przede wszystkim zdałem sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy – celem jest droga.
Jeżeli chciałem ten stan utrzymać, musiałem zacząć regularnie nad sobą pracować. Teoretycznie i praktycznie. Dzisiaj jest kwiecień i jestem w TOPOWEJ formie – mógłbym grać, ale życie nakierowało mnie inaczej. Zdrowe jedzenie, regularny sen, nauka, ćwiczenie głębokiej stabilizacji, pływanie, jazda na rowerze, lekki bieg, turystyka i pilates. Oczywiście wszystko z umiarem.
Pięknie Panu dziękuję
Pozdrawiam,

Tomáš Š.
PS: do wszystkich pozostałych sceptyków, nauczcie się systematycznie nad sobą pracować, a wyniki się pojawią – ważne jest to, że musicie ciągle wierzyć!

» «

napisał Zdenko / Kręgarz / Słowacja

Jeśli pozwolicie mili przyjaciele, również ja bym chętnie dołączył się do tej rubryki z kilkoma ciekawymi opowieściami z mojej praktyki.

 

Gotowe…
Tata – nasz pacjent, przyprowadził do nas swoją 2 letnią córkę Simonkę, która miała ciężkie i bolesne zaparcia, bóle brzucha i moczyła się w nocy.
Ujmujące było, jak współpracowała (aczkolwiek, co oczywiste – bolało ją) i pozwalała na to, aby robić z nią to, co było trzeba. W jednej chwili, tuż przed końcem, dziecko się podniosło, powiedziało „GOTOWE”, i nie dało sobie już nic więcej zrobić.
Po jakimś czasie, w trakcie spotkania z taką, dowiedzieliśmy się, że terapia była skuteczna, a z córką jest wszystko w porządku.

 

Dziecko w gorsecie…
Pani – opiekunka, przyszła do nas z 14 letnią dziewczynką. Lucka była w umiarkowanym stopniu upośledzona umysłowo, miała skoliozę w znacznym zakresie / nosiła gorset, który jej jednak nie pomagał /. Ważną rzeczą był bardzo intensywny nieprzyjemny zapach z ust, który był uciążliwy nie tylko dla niej, ale również dla jej bliskich.
Przeprowadziłem jedną terapię. Blokada kręgosłupa się dała pięknie usunąć, stał się zupełnie prosty, a po rozluźnieniu kręgosłupa szyjnego i blokady w karku nieprzyjemny zapach z ust zupełnie ustał.


Najdziwniejsza diagnoza…
Przyszedł do mnie pan w średnim wieku, a kiedy go zapytałem co mu najbardziej dolega, odpowiedział: „Wie pan, panie Gašperák, nic mi nie jest, nie mam żadnych bólów, ale mam jeden wielki problem. Codziennie popołudniu mam pomarańczowy język, co mi w komunikacji z klientami znacznie przeszkadza.”
Zrobiłem co się dało, głównie chodziło o obszar wątroby, ale nie wiem, jak to się skończyło – już go więcej nie spotkałem.


Nic mi nie było…
Bardzo dobrze pamiętam panią Alenkę, która przyszła do nas po raz drugi i powiedziała miłe zdanie „Kiedy byłam u Państwa po raz pierwszy nic mi nie było, ale bardzo mi ulżyło”.

Wcześniej czuła się stosunkowo zdrowa, również wtedy, kiedy stale przyjmowała wiele leków na cokolwiek.

Może wiecie jak to jest – człowiek stopniowo przyzwyczaja się do różnych bólów i ograniczeń i zaczyna je odbierać jako normalne i odpowiednie do wieku. Nie ma ich z czym porównać, ponieważ już nie pamięta jak się czuł wcześniej, kiedy był zdrowszy.

 

Nie mogę o tym nikomu powiedzieć…
Matka zaleciła przyjść do nas swojej córce, dziewczynie ok. 25 lat, która miała od 8 lat ogromne problemy ze szczęką. Twarz miała opuchniętą i bardzo obolałą i pomimo tego, że była pod opieką lekarzy, te bóle nie ustępowały.
Groziła jej więc obszerna operacja szczęki, na którą jednak w żadnym wypadku nie chciała się zgodzić.
Wszystko ustawiłem jej na miejsce, włącznie ze szczęką i oczywiście szczegółowo jej wytłumaczyłem, jak ma sama o siebie dbać.
Kiedy przyszła po raz drugi, wyglądała i czuła się o wiele lepiej. Przypominam sobie to zdanie, które wypowiedziała: „Nie mogę o tym nikomu powiedzieć, tyle lat cierpię, a Pan mi to nastawił w 2 minuty – nie uwierzą mi.”

Tak to często bywa – te najgenialniejsze rzeczy są tymi najprostszymi.

 

4 lata…
Często u swoich pacjentów stosuję akupunkturę gorącą igłą, która, o ile należy jej użyć, jest bardzo efektywna.
Najwyraźniej widziałem to u 20-letniej dziewczyny, której przez 4 lata bardzo się trzęsły obie ręce.
Po pierwszej terapii nastała ok. 50% poprawa, a kiedy była u nas po raz drugi, było jeszcze lepiej, ale ręce trzęsły się dalej.
Dopiero po terapii gorącą igłą, po nakłuciu od głowy po koniuszki palców, nerwowy system się na powrót ustabilizował, ręce przestały się trząść i wszystko jest w porządku do teraz.

 

Cud…
Nasza pacjentka Alenka poleciła swojej szwagierce Jance, aby przyszła do nas na terapię. Była to 38-letnia kobieta, która miała wielkie bóle aparatu ruchowego i problemy z kręgosłupem.
Była już rok na chorobowym, kiedy odważyła się przyjść do nas, aczkolwiek jej neurolog już ją raz od tego odwiódł.
Przyjęła u nas tylko jedną terapię, a ja pamiętam ten wyraz zachwytu i zdziwienia na jej twarzy, kiedy po zabiegu nie czuła żadnego bólu i była w stanie wyginać się jak trzcinka.
Później jej szwagierka opisała nam jeszcze reakcję jej lekarki, kiedy po roku chorobowego, Janka domagała się od lekarki, aby ta jej wypisała dokumenty zezwalające na pracę. Lekarka mówiła jej: „To by musiał być chyba cud.”… „To właśnie jest cud, pani doktor”, odpowiedziała jej na to Janka.

 

Gdzie masz laskę?
Chętnie pytamy nowych pacjentów, skąd o nas wiedzą lub kto nas polecił.
O to zapytaliśmy również jednej starszej pani, która przykuśtykała do nas z pomocą francuskiej laski.
Pani opisała nam to tak: „Spotkałam w mieście mojego dobrego znajomego i patrzę, porusza się jak młodzieniec. Pytam go: <<Gdzie masz laskę?>> <<Byłem u Gašperáka i już jej nie potrzebuję>>, odpowiada mi. No i tak przyszłam, może również ze mną da się coś zrobić.”
Pani miała coś po 70, jej stan był stosunkowo złożony, a miała tego dosyć dużo do nastawienia, ale szło jej to świetnie – wychodziła od nas lekkim krokiem.
Zabawne w tym wszystkim było to, że gdy wychodziła, miała tę swoją kulę tylko pod pachą, a do chodzenia jej w ogóle nie potrzebowała.

Dzień po…
Wielokrotnie stawiają się u nas całe rodziny, jeden drugiemu poleca, ponieważ mają dobre doświadczenia – tak było również w przypadku pani Evički, która miała problemy z kolanami.
Jej syn i jego dziewczyna chyba rok ją przekonywali, aby wypróbowała terapii u nas, ale ona im nie wierzyła.
Czekała na termin operacji – wymianę stawu kolanowego.
Stało się jednak tak, że operację jej nagle odwołano, co uznała za znak i przyszła.
Ciekawe jest to, że było to dokładnie dzień przed terminem operacji.
Kolano wystarczyło ustawić tylko raz i od tego czasu ta pani czuje się dobrze, bez bólu i ograniczeń.


Odwrócone biodro…
Staw biodrowy u moich pacjentów jest często przemieszczony i znajduje się w rotacji, ale ciekawe jest, że gdy znajduje się w rotacji, to zawsze tylko na jedną stronę. W zasadzie to prawie zawsze, ponieważ miałem jeden przypadek, w którym było inaczej…
Przyszła do nas młoda pani z tak wielkimi bólami stawu biodrowego, że myślała nad operacją i wymianą stawu.
Dowiedziałem się od niej, że te bóle ma już 6 miesięcy, od porodu i nikt nie wie, co z tym zrobić. Zdarzyła się bowiem sytuacja, że przy porodzie jej staw dostał się do odwrotnej rotacji, pomimo swojej właściwej pozycji i z tego promieniowały te wielkie bóle.
Była bardzo uprzejma, razem daliśmy temu radę, a teraz Mirka czuje się dobrze.

Co drugi dzień…
Bardzo ciekawe doświadczenie miałem również z jednym starszym panem, który także miał wiele do nastawienia, ale jego główny problem dotyczył stolca.
Około 12 lat po operacji żołądka miał co drugi dzień silną biegunkę i zawsze, przez te wszystkie lata wydostawała się również żółć. Bardzo go to ograniczało i w ten dzień mógł przebywać tylko w domu.
Doszedłem do wniosku, że będzie to przekręcona dwunastnica, w której mu się ta żółć w którejś części zbiera – i właśnie tak było. Nastawiłem mu ją do poprawnej pozycji, na tyle na ile było to możliwe za pierwszym razem, jak również wszystko pozostałe z tym związane.
Po pewnym czasie zadzwonił do mnie jego syn Jarko, również nasz pacjent, że tata czuje się lepiej, że te biegunki ma teraz raz w tygodniu, ale mimo tego nie chce przyjść, abyśmy to mogli razem dokończyć leczenie.
Jego decyzję bezwarunkowo respektuję, jakkolwiek bym sobie życzył, aby był jak najzdrowszy.

 

Nie uwierzy mi Pan…
„Nie uwierzy mi Pan, panie Gašperák, ale mnie już nic nie boli.”
To powiedziała do mnie pani Mařenka przy drugiej wizycie u nas. „Ale ja pani wierzę, złociutka”, powiedziałem do niej.

Wspominana pani była w bardzo poważnym stanie. Kiedy przyszła po raz pierwszy na terapię nie mogła porządnie chodzić, spać, jeść i egzystować bez bólu.
W trakcie terapii, po nastawieniu atlasu /pierwszy kręg szyjny/ nastąpiła u niej ogromna reakcja pozytywna, najsilniejsza jaką kiedykolwiek przeżyłem. Musiałem ją przykryć kocem i dłuższy czas musiała leżeć, żeby oddychać.
Ta pozytywna zmiana była jasna na pierwszy rzut oka, więc w ogóle się nie dziwiłem, że tak bardzo jej ulżyło.
Była zainspirowana swoim synem Jarkiem, u którego wcześniej za jednym razem udało się nastawić przemieszczony o 9mm dysk.

 

Nie wszystko się udało…
To prawda, jednak pomimo tego, że staram się ze wszystkich sił, czasem nie wszystko idzie zgodnie z moimi wyobrażeniami, ani zgodnie z oczekiwaniami tego, kto powierzy się w moje ręce.
Niepowodzenie ma więcej przyczyn. W pierwszej kolejności potrzebne jest silne postanowienie jednostki i jej chęć do tego, aby zrobić cokolwiek, co konieczne, aby być zdrowym.
Jest to ograniczone również moimi warunkami i możliwościami w stosunku do danej sprawy.
Niektórych przypadków się jednak nie da „nastawić”, trzeba je operować, nastawić inaczej, ewentualnie tylko z nimi zmierzyć – i tak się czasem dzieje.

Pamiętam tylko kilka przypadków, kiedy musiałem pacjentowi powiedzieć, że nie dam rady mu więcej pomóc, że nie znam przyczyny, dlaczego tak jest. On się starał, przyszedł tyle razy, ile było to konieczne, ale to nie wystarczyło i musiał szukać dalej.

Dziękuję za Wasz czas, mili przyjaciele i życzę Wam, abyście zawsze znaleźli tę właściwą pomoc w Waszej drodze do zdrowia…
Z wyrazami szacunku,

 

…………..Zdenko .

powrót do forum